
Enjoy!
Fotoblog fotoreportera Gazety Lubuskiej.

Rok temu byłem po raz pierwszy na Dniu Województwa Lubuskiego - był on wtedy w Zielonej Górze. W międzyczasie ja przeniosłem się do Gorzowa Wielkopolskiego i tak się złożyło, że znów zorganizowano tę imprezę w mieście, w którym mieszkam. No to trzeba było pójść.
Przyszły tłumy.I swoje stoiska miały różne powiaty. Tutaj powiat mój rodzinny. To, że mają najgorsze stoisko ze wszystkich (tzn. ulotek mieli sporo, ale jeśli inni przywieźli repliki zagród, to Żagań wypadł marnie), tłumaczyli dużą odległością, na które trzebaby było przetransportować gadżety i ewentualnych wykonawców oraz faktem, że nie dogadali się z gorzowskimi organizatorami.
Pociesza mnie to, że konkurencyjne Żary... w ogóle się nie pojawiły.
Enjoy!

-tr.jpg)
-tr.jpg)
-tr.jpg)
-tr.jpg)
Uczniowie błazeńscy w ostatnim roku nauki mogli wychodzić na miasto, choć ze straszliwie długim spisem zakazów. Skacząc żałośnie po ulicach, Błazen po raz pierwszy zobaczył magów, sunących godnie jak strojne okręty. Widział ocalałych skrytobójców, eleganckich, roześmianych młodych ludzi odzianych w czarny jedwab, lśniący jak noże pod nim ukryte. Widział kapłanów w fantastycznych kostiumach, z lekka tylko zniekształconych przez gumowe ofiarne fartuchy, noszone podczas ważniejszych nabożeństw. Przekonał się, że każdy zawód i zajęcie miało swój strój. I po raz pierwszy uświadomił sobie, że jego uniform został starannie i pracowicie zaprojektowany w jednym tylko celu: by noszący go człowiek wyglądał na kompletnego durnia.
Nie byłoby mnie tam, gdyby nie Agnieszka Kosiec, której chciałem podziękować za to, że mnie czasem podrzuca w różne miejsca swoim autkiem. 
Kręcimy głową, robimy "bleblebleble" i już jest śmiesznie. Na zdjęciu Sven z kabarety Bez Reszty. Dzisiejszy kabareton był zbyt długi - najlepsze wrażenie pozostawiły po sobie Babeczki z Rodzynkiem oraz wspomniany wcześnie Bez Reszty.
Postać szweckiego muzyka, wykreowana przez Piotra "Sven" Siweckiego, jest znana i kochana przez Gębową publiczność.
Elvis, czyli student polonistyki UZ. Ten debiut jest przykładem, jak publika może być jednocześnie brutalna i życzliwa
Najpierw na scenę weszli studenci 2. roku filologii polskiej. Była to ciekawsza część występu. Może coś z nich będzie.
Kabaret Made in China pokazał w większości stare kawałki. Ale co z tego? I tak są świetni.