Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kabaret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kabaret. Pokaż wszystkie posty

niedziela, września 02, 2007

Wieczne żywy

W piątek odbyła się ostatnia impreza z cyklu Wakacje z Galerią U Jadźki. Niestety na niej mnie nie było, ale za to...

...wrzucam fotkę z ubiegłotygodniowego występu kabaretu galeryjnego. Tematem była wtedy "Rosja".
Enjoy!

sobota, lipca 21, 2007

Co za dużo, to niezdrowo

Wczoraj na deptaku odbywały się dwie konkurencyjne imprezy, w odległości 50 metrów od siebie.Prawdziwy debilizm, bo koncert zagłuszał występ teatru.
Enjoy!

czwartek, lipca 19, 2007

Deptakowy spacer

Podczas spaceru po deptaku można spotkać smoki......oraz dinozaury sceny: Krzysztof Daukszewicz...
...rozbawia publiczność już od tylu lat.Enjoy!

piątek, maja 18, 2007

Jak się robi...

Jak się robi kabaret?
Kręcimy głową, robimy "bleblebleble" i już jest śmiesznie. Na zdjęciu Sven z kabarety Bez Reszty. Dzisiejszy kabareton był zbyt długi - najlepsze wrażenie pozostawiły po sobie Babeczki z Rodzynkiem oraz wspomniany wcześnie Bez Reszty.

Na dniach wrzucę więcej zdjęć z mijających dzisiaj Bachanaliów - nie miałem siły wcześniej tego zrobić.

Enjoy!

piątek, listopada 10, 2006

Poligon czy niewypał?

Na czas jakiś porzucam materiał reportażowy (chociaż czeka mnie jeszcze jedna seria zdjęć, która tu zamieszczę) i przechodzę do wydarzeń codziennych. Czyli ulubione kabarety.

- Panie kolego, czy można zrobić taki wieczór w Gębie, żeby publiczność wyszła znudzona?
- Można, panie kolego. I my taki wieczór zrobimy

W Gębie był Poligon - impreza, na której kabareciarze testują świeże skecze, a publiczność się śmieje. Tutaj było nie inaczej - wszyscy chichotali w najlepsze, bili brawo i ogólnie panowała atmosfera wesołego podniecenia.

Tomasz Łupak oraz Marcin Król - czyli przesłuchiwany i policjant. Sympatyczny i dobrze zagrany skecz.

Pełen sukces? Otóż nie. Dawno nie byłem na tak kiepsko przygotowanym widowisku w tym klubie studenckim. Większość artystów gotowała się [nie mogła powstrzymać śmiechu] na scenie i przez to właściwie mam szczególnie negatywne zdanie o tej imprezie.

Marcin Król i Michał Zenker, czyli Depresja - właściwie ciekawy był dla mnie tylko żart z nazwiska jednego z aktorów ("Ooo, depresja! To choroba królów!" - coś w tym guście). Cały skecz - średni.

Zapominanie tekstu także się zdarzało (ot, chociażby podczas wykonywania jedynej tego wieczoru piosenki). Jeden ze skeczy został położony tym, że rekwizyt zaplątał się w ubranie i nie chciał wypalić (mowa o pistolecie - straszaku). No nie da się ukryć - kolorowo nie było.

Ewa Stasiewicz i jej monolog to jeden z plusów tego wieczoru. Wcieliła się w kandydatkę na burmistrza o elokwencji tego pana.

Na szczęście impreza nie była totalną klapą. Zdarzały się skecze fajniejsze, z których szczerze się śmiałem, a miłym zaskoczeniem dla mnie było wplecenie do programu wiersza o tematyce politycznej.

Niemniej... No mogło być dużo lepiej.

Enjoy!

piątek, października 27, 2006

Wysypali się?

"Nie starasz się" - napisała do mnie znajoma. Ale skomentować, to już nie skomentowała tutaj... Nosz kurczę, jasne że się staram. Tylko nie zawsze wychodzi ;)

Postać szweckiego muzyka, wykreowana przez Piotra "Sven" Siweckiego, jest znana i kochana przez Gębową publiczność.

Dziś byłem w klubie studenckim "Gęba", czyli wylęgarni wszelkiej maści komediantów. Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe właśnie tutaj ma swój początek - kolejne grupy młodych ludzi z "Gęby" co rusz debiutują na ekranach telewizorów.

Ten wieczór upłynął pod znakiem "Wysypiska" - czyli dwóch godzin, podczas których mógł wystąpić dosłownie każdy. Założenie tej imprezy jest takie, że ludzie zgłaszają chęć wejścia na scenę i prezentują swoje zdolności. W praktyce wygląda to tak, że prawie wszyscy swój debiut mają już dawno za sobą... Chociaż nie zawsze, bo pojawił się Elvis!

Elvis, czyli student polonistyki UZ. Ten debiut jest przykładem, jak publika może być jednocześnie brutalna i życzliwa

Przyszedł do nas z dwoma numerami: politycznym skeczem oraz fragmentem swojej sztuki. Posypał się... Co chwila zapominał tekstu i widać było, że trema go niestety zjadła. A skecz niepotrzebnie przeciągał, bo miał parę fajnych momentów, na których mógłby uciąć i wyjść z tego z twarzą.

Publika niezbyt chciała jego ponownego wystąpienia. Jednak z fragmentem swojej sztuki poradził sobie zaskakująco dobrze. Ludzie się śmiali.

Podziwiam Elvisa, bo sam bym czegoś takiego nie zrobił. Nie odważyłbym się. Podziwiam go też za to, że po pierwszej porażce nie poddał się i znowu wszedł na scenę (ze zdecydowanie lepszym rezultatem.

Zapłaciłem złotówkę. Nie żałuję.

Przemek Mazurek z "Obiło się o uszy".

Postać Svena jest wymyślona. Dlaczego więc miałaby dostać prawdziwe kwiaty?

Enjoy!

sobota, października 14, 2006

Jeśli jest kac, to dzisiaj sobota

W Gębie zainaugurowano kolejny sezon artystyczno-akademicki. W środe był występ dwóch duetów, których niestety... nie spamiętałem. Wiem, że w drugiej części wystąpił m.in. Andriej Kotin.
Najpierw na scenę weszli studenci 2. roku filologii polskiej. Była to ciekawsza część występu. Może coś z nich będzie.

Mam nadzieję, że to tylko mi się tak nie podobało. Przesiedziane w "Gębie" dwie godziny byłyby niemal całkowicie stracone, gdyby nie poloniści, których jeszcze się jako tako dało słuchać. Kotin to - według mnie - porażka.

Kabaret Made in China pokazał w większości stare kawałki. Ale co z tego? I tak są świetni.

W czwartek na deskach klubu studenckiego wystąpił kabaret Made in China. Większość, jeśli nie wszystkie, z prezentowanych numerów to skecze stare. Jednak grupa parę razy zaskakiwała, bo cześć numerów była przerobiona w stosunku do tego, co niedawno widziałem. Co dziwne, tego wieczora w Gębie było miejsce do siedzenia. Zwykle sala jest tak pełna, że nawet stanąć nie można.

Jeśli jest kac, to dzisiaj sobota...

A ja dziś przez cały dzień umierałem... Maaatko! Uważajcie drogie dzieci, po miodzie pitnym łapie kac-morderca. Do teraz nienajlepiej się czuję.

Enjoy!