środa, października 25, 2006

Szuwary!

Ostatnio dużo się dzieje wokół mnie. Fotoblog będzie aktualizowany - nie zapomniałem i nie zapomnę. Tylko czasem po prostu musi starczyć nowy wrzut raz na tydzień.
Goście 4. Dni Niemieckich zwiedzili zielonogórski dom dziecka. Okazuje się, że naszym placówkom wcale nie tak daleko do tych, zza zachodniej granicy.

Fotografowałem 4. Dni Niemieckie przez tydzień. Fajnie było, dużo latania, dużo ciekawych sytuacji. Chociaż czuję, że nie sprawdziłem się jako fotograf, jestem średnio ze zdjęć zadowolony. No ale cóż, raz lepiej, raz gorzej.

Szuwar, czyli Łukasz. Student III roku historii na Uniwersytecie Zielonogórskim.

Współpraca z takim medium, jakim jest "UZetka" (studencka gazeta mojego uniwersytetu) daje dużo... frustracji ;) Ale czasem jest też pięknie i ciekawie. Nawet bardzo często tak jest (bo w końcu w redakcji są naprawdę pozytywne ludzie). W tej robocie cenię to, że podczas zbierania materiałów, poznaję takich ludzi jak ten właśnie Szuwar.
Chociaż to trochę oszukane jest, bo chodziłem z nim na rehabilitację zamiast WF-u na pierwszym roku ;-) Niemniej gość i tak jest świetny.

Enjoy!

sobota, października 14, 2006

Jeśli jest kac, to dzisiaj sobota

W Gębie zainaugurowano kolejny sezon artystyczno-akademicki. W środe był występ dwóch duetów, których niestety... nie spamiętałem. Wiem, że w drugiej części wystąpił m.in. Andriej Kotin.
Najpierw na scenę weszli studenci 2. roku filologii polskiej. Była to ciekawsza część występu. Może coś z nich będzie.

Mam nadzieję, że to tylko mi się tak nie podobało. Przesiedziane w "Gębie" dwie godziny byłyby niemal całkowicie stracone, gdyby nie poloniści, których jeszcze się jako tako dało słuchać. Kotin to - według mnie - porażka.

Kabaret Made in China pokazał w większości stare kawałki. Ale co z tego? I tak są świetni.

W czwartek na deskach klubu studenckiego wystąpił kabaret Made in China. Większość, jeśli nie wszystkie, z prezentowanych numerów to skecze stare. Jednak grupa parę razy zaskakiwała, bo cześć numerów była przerobiona w stosunku do tego, co niedawno widziałem. Co dziwne, tego wieczora w Gębie było miejsce do siedzenia. Zwykle sala jest tak pełna, że nawet stanąć nie można.

Jeśli jest kac, to dzisiaj sobota...

A ja dziś przez cały dzień umierałem... Maaatko! Uważajcie drogie dzieci, po miodzie pitnym łapie kac-morderca. Do teraz nienajlepiej się czuję.

Enjoy!

czwartek, października 05, 2006

Podróż

Już niedługo coraz częściej będę oglądał takie widoczki. Czeka mnie roczna seria cotygodniowych wizyt w Żarach na odczulanie. Ja się w sumie bardzo cieszę - wreszcie koniec alergii na drzewa i trawy.

Enjoy!

wtorek, września 26, 2006

Que?

Wróciłem, chociaż nie wiem na ile. Szykuje mi się mały upgrade kompa (tzn. jestem do niego zmuszony, bo stara maszyna już najzwyczajniej w świecie nie wyrabia), więc niedługo znów zniknę. Ostatnio mnie nie było, bo przeprowadzka... i nie miałem czasu na załatwianie Internetu w nowym lokum. Dopiero parę dni temu mi się udało - yeah, 1 megabit :)

Wróciłeś? Po co? Idź sobie!

Enjoy!


sobota, września 09, 2006

Arystokraci

Dziś życie - wkurzające jest to, że zabijamy się, aby pożyć. Bardzo wkurzające.

Gołębie to mają życie zajebiste. Nic, tylko siedzą, gruchają i patrzą ze zdziwieniem na wariata z czarną puszką, który mierzy do nich z długiej lufy :-)

Gdyby tylko wymyślili aparaty dla ptactwa, fajnie byłoby być takim beztroskim gołębiem.
Enjoy!

środa, września 06, 2006

Tosia albo Toś

Ostatnio chodzę strasznie zmęczony - nic dziwnego, dzień przed egzaminem spałem tylko dwie godziny, więc mam prawo narzekać. Odeśpię to niedługo, chociaż raczej nie w tym tygodniu, bo okazało się, że cały tydzień będzie coś do zrobienia w gazecie.

Lelechów - mała wioska w Lubuskiem. Sołtysowa Teresa Malczuk podejrzewa, że ludzie kradną słupki od znaków dlatego, że są one doskonałym elementem do zrobienia przydomowego ogrodzenia.

W Nowej Soli istnieje stocznia. Zajmuje się produkowaniem barek. Ta płyta będzie umieszczona na dziobie. Maszyna, z którą pracują robotnicy, mogłaby z łatwością pogruchotać ludzką rękę.

Po wczorajszym wyjeździe w teren przywiozłem jeszcze coś - zdjęcie na pierwszą stronę gazety. Chociaż zdjęcie marne (bo ta kobieta w rzeczywistości nie jest taka pulchna) to i tak się pochwalę ;)
Tosia albo Toś - bo nie wiadomo czy ona, czy on. Sroczkę od pisklaka wychowuje Jolanta Czaplińska z Zielonej Góry


Zachęcam do komentowania...
Enjoy!

poniedziałek, września 04, 2006

Grzebiemy w starych

Jako, że ostatnio nie mam czasu i możliwości robienia nowych zdjątek, wrzucam coś z archiwum.


















Czy się podoba?
Enjoy!