

Oto pan Janek, jeden z gorzowskich bezdomnych, który każdego wieczora zachodzi do noclegowni im. brata Alberta. Jeden z jego dni mógłby zakończyć się tragicznie - zwijał się na łóżku z bólu, zaś opiekun w ośrodku nie podał mu nawet tabletki przeciwbólowej. Okazało sie, że panu Jankowi pękł wrzód. Gdyby jego koledzy sami nie wezwali pogotowia, nie zrobiłbym tego zdjęcia.
Enjoy!
A tak na marginesie - kiedy byłem z dziennikarką w tej noclegowni, zdziwiła mnie jedna rzecz. Gdy poprosiła o numer telefonu kontaktowego, okazało się, że niemal wszyscy bezdomni mają w kącie ładujące się... telefony komórkowe. A inny wyjechał wcześniej do nas samochodem... Polska to chyba bogaty kraj :-)